środa, 28 maja 2014

W maju powstał Wyspiarz. Od początku był inny. Odrobinkę za dużo gliny na niego użyto. Ta odrobinka zepsuła tak wiele. Jeden chromosom za dużo, a tak wiele za mało. Za dużo soli - za mało smaku. Za dużo słońca - za mało wody. Za dużo wody - za mało lądu. No nie może być za dużo. Musi być w sam raz.
Pewna matka bardzo stara się o to, by jej czwarte dziecko nie musiało iść do zwykłej szkoły. Ta szkoła jest tak daleko, a ona ma tylko rower. Najlepiej byłoby, gdyby to najmłodsze poszło tak jak trójka starszych, do szkoły specjalnej. No, najlepiej by było, najwygodniej...
A ja głupia martwię się, tym nieszczęsnym upośledzeniem. Dla mnie to za dużo soli. A dla niej - w sam raz.

wtorek, 27 maja 2014

Jak to robią inni, do jasnej cholery?
Jak to robią inni, że nie oszaleli, że mają odwagę mówić, że są szczęśliwi?
Jak to robią inni, że nie umierają z zazdrości?
Ja umieram. Zazdrość rośnie we mnie z każdym miesiącem. Jak nowotwór w głowie. W końcu rozsadzi mi czaszkę. Albo porwę jakieś zdrowe niemowlę komuś z wózka...
Zazdrość ogranicza widoczność. Przesłania mi wszystko to, co udane. Degraduje to.
Zamiast coraz lżej, jest mi coraz ciężej. To sprzeczne z teoriami wszystkich potrzebujeszczasów oraz toniekoniecświatowców...
Pewna kobieta opowiadała mi o tym, że miewała w dzieciństwie bardzo wysokie gorączki. Było jej wtedy tak ciężko, jakby przygniatała ją kula ziemska. Tak sobie myślała, mając kilka lat. Ja tak właśnie leżę pod Ziemią. Rozgnieciona między nią, a niebem. Plecami do nieba, ze światem na brzuchu, ledwo oddycham.

sobota, 24 maja 2014

I oto dobrnęłam do lata.
Wyspa coraz lepiej zagospodarowana.
Grządki mam, wodę prawie słodką, prawie dobre jedzenie. Prawie jestem zadowolona.
Wyspiarz rośnie, spaceruje, tańczy i mówi w swoim własnym języku. Zna kilkadziesiąt słów-niesłów zrozumiałych i dla mnie. Doskonale wie czego chce. Jeszcze lepiej wie, czego nie chce.

Zmarł mój znajomy. Lat 45. Nowotwór mózgu.
Szkoda, że nie wiemy, ile mamy czasu. Można by coś nareszcie sensownie zaplanować. Znając ograniczające nas terminy, mamy lepszą motywację. Zadbałoby się o szczegóły. A tak... Trach! I zostawiasz bałagan w łazience na wieki. Ktoś kiedyś opowiadał mi o swojej babci, która wieczorem sprzątała bardzo dokładnie, bo gdyby nie przeżyła nocy, to wstyd byłoby jej bałagan zostawić, innym ludziom do sprzątania. Mówiliby potem, że flejtuch...
Staram się dzieciom w głowach nie zostawić bałaganu. Matka napaskudzi i potem przez całe życie dziecko ma sprzątanie...

"Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia, ani godziny".

czwartek, 22 maja 2014

Zespół Downa siedzi mi na barkach. Siedzi gdy jem, gdy stoję pod prysznicem, gdy zapinam buty, gdy jadę autem... Barki mam już obolałe, ale jakże umięśnione. Myślałam, że z czasem zespół będzie coraz lżejszy, albo barki będąc coraz mocniejsze. Niestety. Barki rosną, i on chyba też.
Kamień w bucie, pęcherz na pięcie, włos w ustach. Całą dobę, do końca.
Duchowa morfina poszukiwana.
Jeśli masz - daj znać.
Umówimy się na rogu.
Poznasz mnie po gigantycznych barach.

poniedziałek, 19 maja 2014

Czy ja wierzę? Mój Boże... Czy ja naprawdę wierzę???
Czy wierzę, że jest Wielkie Dobro, Wielka Miłość, i że to właśnie jest w centrum? I jest najsilniejsze? I wszystko inne rozsypie się w pył, a tylko Bóg zostanie i dobro od niego?
Czy ja naprawdę wierzę?

Chyba nie.
I chyba w tym tkwi sedno.
Ale nie potrafię nie mieć nadziei, że to prawda.
Wierzący, praktykujący to coś innego, niż praktykujący, mający nadzieję.
- Wierzysz w Boga?
- Mam nadzieję...

Dobrej nocy. Niech trwa długo i szczęśliwie.


czwartek, 15 maja 2014

Witam. To znowu ja. Pępek świata. Dokoła mnie świata brzuch, a ja na samym środku. Jak to możliwe, że jestem niedoskonały? Że życie moje nie jest najlepsze z możliwych? Jak do tego doszło?
Przecież taki jestem kształtny, foremny i ładnie pachnę.
A brzuch dookoła, tak ładnie mnie eksponuje.
Jak to się stało?
Ja protestuję!

Żarty - żartami, ale jeśli maszyna urwie Ci nogę, posiadanie nogi staje się kluczem do skarbów świata. Gdy stracisz pracę - praca jest tym, co czyni życie wartościowym. Gdy masz chore dziecko - czujesz w butach wszystkie ziarenka pt. "Najważniejsze, aby było zdrowe!". I jak z tym dyskutować? Każdy z nas ma nadzieję, że mu się fuksnie. Niezadowolenie z niefuksnięcia to raczej norma.

Jestem smutnym pępkiem świata.Pochlipuję spod świata podkoszulka.