wtorek, 27 maja 2014

Jak to robią inni, do jasnej cholery?
Jak to robią inni, że nie oszaleli, że mają odwagę mówić, że są szczęśliwi?
Jak to robią inni, że nie umierają z zazdrości?
Ja umieram. Zazdrość rośnie we mnie z każdym miesiącem. Jak nowotwór w głowie. W końcu rozsadzi mi czaszkę. Albo porwę jakieś zdrowe niemowlę komuś z wózka...
Zazdrość ogranicza widoczność. Przesłania mi wszystko to, co udane. Degraduje to.
Zamiast coraz lżej, jest mi coraz ciężej. To sprzeczne z teoriami wszystkich potrzebujeszczasów oraz toniekoniecświatowców...
Pewna kobieta opowiadała mi o tym, że miewała w dzieciństwie bardzo wysokie gorączki. Było jej wtedy tak ciężko, jakby przygniatała ją kula ziemska. Tak sobie myślała, mając kilka lat. Ja tak właśnie leżę pod Ziemią. Rozgnieciona między nią, a niebem. Plecami do nieba, ze światem na brzuchu, ledwo oddycham.

1 komentarz:

  1. Ja na przykład nie robię nic. Tak mam. Choć bywa że leżę też rozgnieciona przez kulę ziemską. Czyli dzieje się u mnie w innych proporcjach. No to życzę ci, żeby te proporcje się u ciebie zmieniły - mniej rozgnieceń, więcej lekkoddychania. I przytulam też. Bo wiem, jak może ci być ciężko.

    OdpowiedzUsuń